Na budowie człowiek podobno widział już wszystko.
A potem w szybie windowym pojawia się taczka z gruzem, zawieszona jakby właśnie startowała do misji specjalnej.
I oczywiście — czysto hipotetycznie — podwykonawcy mają instrukcje BHP, podpisy, szkolenia i procedury na kilka stron.
A w tzw. międzyczasie „jakoś trzeba sobie radzić”.
Znacie ten scenariusz?
Dajcie kciuka w górę, jeśli oczywiście nigdy, nigdzie i pod żadnym pozorem nie spotkaliście się z podobną kreatywnością na budowie.
Bo przecież wszędzie jest sielsko, anielsko i w pełnej zgodzie z procedurami.
A cytując klasyka z placu budowy:
„Uśmiechajcie się, brygada!”
